Ech, ta dzisiejsza młodzież… Trudno ich zrozumieć.
Może pocieszeniem będzie fakt, że zawsze tak było? Zawsze dorosłym wydawało się, że młodzież “schodzi na psy” i przyszłość świata jest zagrożona.
A gdyby tak okazało się, że jest zupełnie odwrotnie - że gatunek ludzki nadal żyje i ma się całkiem nieźle* właśnie dzięki temu, że młodzież buntuje się i załatwia sprawy po swojemu? To odważna teza, ale mnie przekonuje. Spróbujmy przyjrzeć się temu bliżej.
W lutowym numerze newslettera:
Dziecko przychodzi na świat z niedojrzałym mózgiem - inaczej nie zmieściłoby się w drogach rodnych kobiety. Przez pierwsze miesiące życia mózg intensywnie się rozwija: liczba synaps gwałtownie rośnie, około pierwszych urodzin osiągając 200% tego, co obserwujemy w mózgu osoby dorosłej. Od tego momentu zaczyna się redukcja połączeń między neuronami. W okolicach 12-14 roku życia w większości obszarów kory mózgowej proces ten stabilizuje się. Wyjątkiem jednak jest kora przedczołowa - tutaj przycinanie synaps trwa aż do trzeciej dekady życia. [Kaczmarzyk, rozdział 7]
Jednocześnie w mózgu zachodzi proces mielinizacji, czyli obudowania aktywnych połączeń osłonką mielinową, dzięki której aksony przewodzą impulsy znacznie szybciej. Mielina działa niczym warstwa izolacyjna odgradzająca przesyłany sygnał od zewnętrznych bodźców. To bardzo usprawnia pracę mózgu, zwłaszcza funkcje poznawcze. Ale w tym procesie kora przedczołowa także zmienia się wolniej niż inne obszary mózgu. [Kaczmarzyk, r.7]
Te powolne zmiany sprawiają, że kora przedczołowa jest niedojrzała. “Kiedy pozostałe obszary mózgu są pobudzone w umiarkowanym stopniu, będąca w przebudowie kora przedczołowa nastolatka radzi sobie nie najgorzej. Ale emocje, nawet niezbyt intensywne, potrafią ją praktycznie wyłączyć z gry. Znajdujący się w takim stanie młody człowiek będzie nierozsądny, nieprzewidywalny i nieostrożny. Nie jest zdolny do planowania, nie dostrzega związków przyczynowych, nie rozumie znaczenia reguł.” [Kaczmarzyk, r.7]
Dlaczego kora przedczołowa jest tak ważna? Jest to “swoiste centrum kontroli, pełni ogromnie ważną funkcję w działaniu pamięci roboczej, w organizowaniu wiedzy i kreatywności, planowaniu ruchów i działań oraz rozważaniu ich konsekwencji.” Stanowi także swego rodzaju bezpiecznik, hamujący impulsywne zachowania. Ponadto nazywa się ją “mózgiem społecznym” - płaty czołowe są aktywne podczas rozważania moralnych i społecznych dylematów, są odpowiedzialne za empatię i teorię umysłu. [Podgórska, r.1]
Podsumowując, mózg nastolatka to plac budowy, zwłaszcza obszar kluczowy z punktu widzenia samokontroli, przewidywania konsekwencji, związków przyczynowo-skutkowych i relacji. Czyli hamulec jeszcze nie działa prawidłowo. A jak jest z pedałem gazu?
Oprócz opisanych wyżej zmian w mózgu, nastolatki przechodzą pokwitanie - proces dojrzewania płciowego. To oznacza, że zmienia się ich ciało, wydzielane są hormony regulujące funkcje rozrodcze, a wszystkie te zmiany razem wpływają także na poziom innych hormonów. Efektem są wahania nastrojów i zagubienie z jednej strony, z drugiej - chęć eksperymentowania i testowania wszystkiego: swoich własnych możliwości, grupy społecznej, środowiska, relacji. Pokwitanie to czas kształtowania się tożsamości młodego człowieka, testowanie służy więc budowaniu własnej osobowości: opierającej się na dotychczasowej wiedzy i doświadczeniach, a jednak odrębnej. [Richtel, s.50]
Ciekawe jest zamiłowanie młodego człowieka do ryzyka i związanej z nim obietnicy nagrody. Okazuje się, że do momentu pokwitania mózg dziecka miał wbudowany mechanizm preferowania głosu matki (to mechanizm służący wzmacnianiu pierwszej relacji dziecka). W mózgu nastolatka mechanizm ten słabnie, za to wzmacniane jest nastawienie na obcych ludzi. Jest to prawdopodobnie związane z silną potrzebą nagrody. Wiadomo, czego można spodziewać się po matce - tę nagrodę nastolatek już zna i nie ma motywacji, by ją zdobyć. Obcy stanowi wyzwanie, wręcz ryzyko, a ryzyko to obietnica większej nagrody. [Richtel, s.127, 134]
Podejmowanie ryzyka to zresztą coś, do czego nastolatka nakłania społeczeństwo. Przecież to czas, kiedy młody człowiek podejmuje decyzje dotyczące swojej przyszłości (wybór szkoły średniej, ewentualnie studiów), wchodzi w związki z ludźmi spoza rodziny, wymaga się od niego samodzielności i szukania kreatywnych rozwiązań problemów. Wszystko to wiąże się z ryzykiem. A także z potencjalną nagrodą. Nagroda to silna motywacja - pedał gazu dociskany bywa do samej podłogi.
Ewolucja działa bardzo wolno. A nawet bardzo bardzo wolno. Świat zmienia się zdecydowanie szybciej. W ostatnich kilku dekadach to tempo zmian przechodzi wszelkie wyobrażenie. Świetnie obrazuje je filmik, pokazujący jak przyspieszyła obsługa aut w pit stopie w ciągu zaledwie 30 lat: https://youtube.com/shorts/2N4ECR-OmVI?si=iMW3Gy1LUD5Pg3Im
Jak zatem dostosować się do tak zmiennej rzeczywistości?
A gdybyśmy na tę niedojrzałość mózgu ludzkiego tuż po urodzeniu oraz na burzliwe zmiany, które przechodzą nastolatki popatrzyli nie jak na uciążliwość, ale na szansę? Skoro mózg nie jest w pełni ukształtowany w momencie narodzin, ale ma jeszcze okazję uczyć się bazując na relacjach z bliskimi, na środowisku, w jakim żyje, na własnym doświadczeniu, to ma szansę niejako dostroić się do panujących wokół warunków. Czyli nawet zmiany zachodzące z pokolenia na pokolenia możliwe są do ogarnięcia - przynajmniej częściowo. [Kaczmarzyk, r.2]
Oczywiście, za wiele naszych cech odpowiada kod genetyczny oraz wiedza przekazywana od przodków. A jednak fakt, że młody człowiek buduje swoją tożsamość w konkretnych warunkach sprawia, że musi się do tych warunków dostosować. Przejawia się to na przykład w łatwości, z jaką nastolatki obchodzą się z nowymi wynalazkami, w tym z technologiami informacyjno-komunikacyjnymi. Nie oznacza to wprawdzie, że kompetencje cyfrowe budują się już przez samo bycie otoczonym technologiami - potrzebna jest edukacja (pamiętajmy, że kora przedczołowa daje nastolatkom ograniczone możliwości). A jednak młodym osobom łatwiej jest dostosowywać się do nowych warunków, gdyż nie mają jeszcze bagażu doświadczeń związanych z innymi warunkami; nie mają zestawu rozwiązań, które sprawdzały się w innym świecie. Nastoletnie eksperymentowanie i przekraczanie granic właśnie temu służy - rozpoznaniu otoczenia i zbudowaniu własnego zestawu rozwiązań.
To sprawia, że konflikt pokoleniowy jest stałym elementem funkcjonowania świata: dorośli mają swoje sprawdzone rozwiązania problemów → zmienia się środowisko, np. rozwija się technologia → młodzi ludzie wypracowują własne rozwiązania problemów dostosowane do nowego środowiska → dorośli chcą nadal stosować znane sobie “stare” rozwiązania w nowym środowisku i nie podoba im się to, co robią młodzi. Konflikt gotowy. Teraz następuje żmudne poszukiwanie kompromisu, ustalanie zasad w miarę satysfakcjonujących dla obu stron.
“Wszystkie starcia, kłótnie, wzajemne wyrzuty i niezrozumienia to nic innego jak objawy sprawnie działającego mechanizmu, dzięki któremu nasz gatunek zapewnia sobie minimum bezpieczeństwa od setek tysięcy lat” [Kaczmarzyk, r.2] Może to wyjaśnienie osłodzi nieco niewygody rodzicielskie pojawiające się w strefie napięć z nastoletnim dzieckiem…
Pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat, który wspaniale podsumowuje tę część:
“Obawa przed porażką, jaką czują dorośli w obliczu gwałtowności zmian, nie rozumiejąc ich potencjalnego znaczenia, nie może jednak paraliżować. Podporządkowanie sobie młodych oznaczałoby stagnację. Nie znaczy to z kolei, że dorośli nigdy nie mają racji. Oddanie świata w ręce skorych do ryzyka, często gotowych na wszystko młodych może prowadzić do anarchii i rozpadu systemu, jaki tworzą zbiorowości społeczne. Kompromis, który oczywiście nie zadowoli do końca żadnej ze stron, jest więc jedynym możliwym rozwiązaniem.” [Kaczmarzyk, r.2]
Wracamy do tezy postawionej we wstępie: napięcia między pokoleniami są siłą, która napędza nasz ewolucyjny sukces. Konflikty oraz idące za nimi wypracowywanie kompromisów pozwala na stworzenie rozwiązań bardziej dopasowanych do nowych warunków, w jakich żyje każde kolejne pokolenie.
Matt Richtel zwraca uwagę na fakt, że w dzisiejszych czasach okres dojrzewania trwa dłużej niż w przeszłości: zaczyna się wcześniej (przynajmniej w środowiskach, w których panuje dobrobyt, a młody organizm ma wystarczająco duże zasoby energii, by wcześniej zacząć przygotowywać się do gotowości rozrodczej) i trwa dłużej (tu głównym czynnikiem jest nadopiekuńcze społeczeństwo i nieco sztuczne spowalnianie dojrzewania: długo trwająca edukacja, mieszkanie z rodzicami, brak samodzielności).
Jednocześnie jest to czas, w którym nastolatek poddawany jest działaniu ogromnych sił społecznych: nadmiar informacji, marketing, wystawienie na widok całego świata i porównywanie się z całym światem (platformy społecznościowe i inne media). W takich warunkach eksperymentowanie i przekraczanie granic to codzienność. Tyle że kora przedczołowa w przebodźcowanym mózgu działa jeszcze słabiej - to jazda na pełnym gazie bez działającego hamulca. [Richtel, s.6]
Dlatego nastolatek bardzo potrzebuje mądrych dorosłych: rodziców, nauczycieli, w sumie - całej wioski (to akurat nie zmieniło się od wieków). I chociaż często jawnie buntuje się przeciwko nim, zdecydowanie lepiej funkcjonuje, kiedy ma jasno wyznaczone granice. To pomaga mu się odnaleźć w tej szalonej sytuacji, jakiej doświadcza na co dzień.
Jak możemy towarzyszyć nastolatkom w ich dojrzewaniu? Słuchać, obserwować i być obok. Nie narzucać się, ale dawać jasne sygnały, że w razie potrzeby młody człowiek może do nas przyjść: przytulić się, spędzić razem czas, porozmawiać. Pozwalać na samodzielność i na błędy: jako dorośli mamy tendencję do robienia różnych rzeczy za nasze dzieci - bo my to zrobimy lepiej. A jeśli tu nie chodzi o “lepiej”, ale o rozwój dziecka? Nawet jeśli wymyślone przez naszą pociechę rozwiązanie nie będzie idealne - ważne, że będzie jego.
Podchodźmy do nastolatka z ciekawością - nie z oczekiwaniem, aby był taki, jak my zaplanowaliśmy, ale z otwartością na przyszłość taką, jaką sam sobie zaplanuje. Dziecko nie jest naszym projektem, ale odrębnym człowiekiem. Naszym zadaniem jest stworzyć mu warunki do odkrycia samego siebie.
A w kontekście wyzwań XXI wieku powinniśmy pomagać dziecku rozwijać odporność psychiczną. Jak? O tym w następnym numerze.
* Mimo wojen oraz nękających nas chorób cywilizacyjnych i pandemii w ostatnich wiekach drastycznie spadła śmiertelność dzieci (dla porównania: w Indiach z 33% w 1915r. do 2,9% w 2022r.; w Szwecji z ok. 30% w drugiej połowie XVIIIw. do 0,25% w 2022r.). Ludzie żyją też znacznie dłużej - przewidywana długość życia dla nowonarodzonego dziecka w 1900r. wynosiła 32 lata, aktualnie to 73 lata (przeciętnie na świecie). Źródło: https://ourworldindata.org/
ŹRÓDŁA:
Kaczmarzyk Marek, “Strefa napięć. Historia naturalna konfliktu z nastolatkiem”, Wydawnictwo Element, Gliwice 2020. (ebook)
dr Asia Podgórska, “Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie”, Wydawnictwo ab, Warszawa 2023. (ebook)
Richtel Matt, “How We Grow Up. Understanding Adolescence”, Mariner Books, New York 2025.